Pieśń Chrystusa w naszym głosie. Liturgia godzin.

 
Pobierz stronę w formacie PDF

Obrzęd święceń diakonatu przewiduje pytanie, z którym biskup zwraca się do kandydatów: Czy chcesz zachowywać i pogłębiać ducha modlitwy, właściwego waszemu sposobowi życia, i w tym duchu wiernie sprawować liturgię godzin w intencji Kościoła i całego świata? W innym wariancie pytanie to wraca w obrzędzie święceń prezbiteratu: Czy chcesz razem z nami wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ci ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa?  Zapewne ani kandydaci do święceń ani świadkowie ich życiowej decyzji nie mają w tym momencie wątpliwości, że ich «chcę», wypowiedziane w tej sprawie przed zgromadzonym Kościołem, oznacza zobowiązanie daleko wykraczające poza ich czysto osobistą pobożność. Zaraz po Eucharystii, Liturgia Godzin staje się odtąd urzędowym obowiązkiem nowo wyświęconych i wyraża ich powołanie oraz naturę trwającego na modlitwie Kościoła. Ta posługa modlitwy nie traci swojego publicznego charakteru nawet wtedy, gdy ktoś modli się Liturgią Godzin sam. Gdy święty szafarz ją sprawuje wypełnia w sposób oczywisty swoje kościelne posłannictwo: kapłan bowiem bądź diakon, który w zaciszu świątyni lub kaplicy, a nawet swojego domu, oddaje się celebracji świętego oficjum, nawet kiedy nikt mu nie towarzyszy, godnie wypełnia dzieło Kościoła, w imieniu Kościoła i za Kościół, owszem za całą rodzinę ludzką (Odpowiedzi Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na zapytania odnośnie do obowiązku sprawowania Liturgii Godzin, „Notitiae” 37 (2001) 190-194).

Mijałby się jednak z prawdą ten, kto widziałby w tej świętej czynności jedynie jakiś prawnie wymuszony obowiązek, choć na mocy sakramentalnej władzy święceń rzeczywiście został on powierzony diakonowi i kapłanowi jako obowiązek osobisty, podobnie jak osobom konsekrowanym na mocy profesji zakonnej lub konsekracji. Nie da się ukryć, że na przestrzeni wieków Liturgia Godzin często bywała zastrzeżona wybranym gronom „duchowych koneserów”, do których należeli przede wszystkim mnisi, zakonnicy i kler diecezjalny. Utrwaliło to w Kościele przekonanie, że modlitwa ta nie jest dla wszystkich. Jednak w księgach liturgicznych wydanych po Soborze Watykańskim II, do wielu nazw (przez wieki nadawanych Liturgii Godzin) doszła jeszcze jedna, świadomie i jakby pedagogicznie kierująca uwagę na udział w niej osób świeckich. Nazwano tę modlitwę „codzienną modlitwą Ludu Bożego”. To określenie powinno przypominać, że do sprawowania kapłańskiej posługi wstawiania się przed Bogiem na modlitwie, uzdolnieni, wezwani i zobowiązani są chrześcijanie wszystkich powołań, także świeccy, którzy – już mocą samego chrztu – nie tylko należą do Kościoła, ale sami są Kościołem . W świecie przesyconym powierzchowną, zsekularyzowaną aktywnością, liturgia wydaje się jednak jawić jako dość trudna i anachroniczna. W praktyce przekłada się to niestety na opuszczanie przez wiernych nawet niedzielnych zgromadzeń eucharystycznych. Posoborowa rzeczywistość ma jednakże i inne oblicze, które zaskakuje i napawa nadzieją. Wyraźnie poszerza się krąg osób szukających formacji w kwestiach liturgicznych. Nie wystarcza im też udział jedynie w niedzielnej Mszy Świętej, dlatego przygotowują się do niej i przedłużają jej przeżywanie właśnie przez liturgię godzin – zarówno na osobności, jak i w parafiach, czy we wspólnotach różnych ruchów kościelnych. Ludzie ci dalecy są od pojmowania modlitwy jako jurydycznego obowiązku, z którego trzeba się rozliczyć. Widzą w niej natomiast nowy horyzont swojego zjednoczenia z Bogiem i uczestnictwa w życiu i misji Kościoła.

Odkryć liturgię godzin, to odkryć, że od momentu chrztu nie należymy już do siebie. Ten sekret lapidarnie ujmuje najkrótsza chyba hagiografia, skreślona ręką św. Pawła Apostoła: Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20).  Zbawiciel zatem stawia każdego z nas w pośrodku świata, byśmy byli Jego głosem i powierzali Bogu wszystkie sprawy ludzkie przez Niego, z Nim i w Nim. Powinno nas ciągle na nowo zdumiewać, że liturgia godzin, rozłożona tradycyjnie na różne pory całego dnia, przeplata nasze zwykłe zajęcia i dołączając do nich tętniące wokół nas życie układa w ten sposób przedziwną pieśń, sięgającą poza zasłonę wieczności. Wielkanocne misteria, w których połączyły się sprawy boskie ze sprawami ludzkimi  (Exsultet) i modlitwa Chrystusa, która ma początek za dni Jego ziemskiego bytowania, trwają nadal w modlitwie liturgicznej Kościoła i ożywczo przenikają w naszą codzienność. Konstytucja o liturgii świętej Soboru Watykańskiego przekonuje nas, że Chrystus, Najwyższy Kapłan Nowego i Wiecznego Testamentu, przyjmując ludzką naturę, wniósł w to ziemskie wygnanie ów hymn, który w niebiańskich przybytkach rozbrzmiewa po wszystkie wieki.  Św. Augustyn dopowiada natomiast: Nasz Pan, Jezus Chrystus, Syn Boży, jest jedynym Zbawcą swego Ciała. On sam się modli za nas i w nas, a i do Niego my się modlimy. Rozpoznajmy więc w Nim nasze głosy, a Jego głos w nas samych.

Chrystus poprzez sprawowanie liturgii godzin przyłącza nas zatem, jako swoje ciało zanurzone jeszcze w czasie, do swojego uwielbienia nieustannie składanego Ojcu w łonie Trójcy Świętej. Benedykt XVI w homilii w Wigilię Paschalną 2006 roku wyjaśnił ten proces: Moje własne ja zostaje mi odebrane i włączone w nowy większy podmiot. A więc moje ja istnieje na nowo, ale właśnie przemienione, przeobrażone, otwarte poprzez włączenie w drugiego, w którym otrzymuje nową przestrzeń życia. Do Niego, to znaczy do zmartwychwstałego Pana garniemy się, a On nas trzyma mocno, nawet kiedy nasze ręce tracą siły. Ja, ale już nie ja: oto formuła życia chrześcijańskiego, której podstawą jest chrzest, formuła zmartwychwstania w czasie. Ja, ale już nie ja: jeśli żyjemy w ten sposób, przemieniamy świat”.

Panie, czy chcesz mego głosu, aby spędzić ten dzień na rozmowie z tymi, którzy potrzebują słów miłości? Panie, dzisiaj daję Ci mój głos – modliła się Matka Teresa z Kalkuty. Nie miała na myśli konkretnie liturgii godzin, ale jej prośba wydaje się w naszym kontekście bardzo inspirująca. Nie trzeba chyba dłużej uzasadniać uporczywie powracającego postulatu, by duszpasterze pomagali wiernym ponownie odkrywać, lepiej rozumieć i praktykować tę starożytną modlitwę Kościoła, aby głos oddany Chrystusowi w tym świecie nabierał coraz większej mocy i przynosił ludziom Dobrą Nowinę.

© ks. Zbigniew Woźniak
Głos Karmelu, nr 4(40), lipiec-sierpień 2011


Wyświetleń: 4673
 
 

Kalendarium

Najnowsze zdjęcia

Księga gości

  • Grazyna Ulikowska z domu Karamara: Szczęść Boże!!! Błogosławieństwa i mocy w głoszeniu słowa! Z łezką w oku przeglądam strony i wspominam swoją pierwszą oazę w Wierzchowie w 1974r., potem w Mszanie Górnej i Dursztynie. Moc słow i katecheza stały się dla mnie przewodnikiem w życiu. Jestem wdzięczna, że dane było mi uczestniczyć w tych wydarzeniach. Serdecznie pozdrawiam i życzę błogosławieństwa Bożego w pracy .
  • Faustyna : Najlepsza oazowa strona ! :) Oby tak dalej ! :) Pozdrawiam i życzę Błogosławieństwa Bożego !:)
  • Tomasz Budrewicz: Serdeczne pozdrowienia dla x. Zbyszka, Sióstr z Lipia i dla całej oazowej wspólnoty. Super strona! Tak trzymać:)
wpisz się

Facebook

Serwis wykorzystuje ciasteczka w celu ułatwienia korzystania z poszczególnych funkcji oraz w celu odbierania danych statystycznych o oglądalności, z których korzysta tylko redakcja serwisu. Użytkownik może wyłączyć w swojej przeglądarce internetowej opcję przyjmowania ciasteczek, co jednak może spowodować nieaktywność niektórych funkcji serwisu. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie "cookies", zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. x