Psalm 22

14.09.2011 
Pobierz stronę w formacie PDF

Drodzy bracia i siostry!

W czasie dzisiejszej katechezy zajmiemy się psalmem o silnych implikacjach chrystologicznych, który często występuje w opisach Męki Jezusa w jego podwójnym wymiarze upokorzenia i chwały, śmierci i życia. Jest nim Psalm 22, który jest wzruszającą i przeszywającą serce modlitwą o wielkim bogactwie ludzkim i teologicznym, którą najczęściej modlimy się i rozważamy w Psałterzu. Mamy tu do czynienia z długą kompozycją poetycką. Zatrzymamy się zasadniczo na pierwszej jego części skupionej na lamentacji, aby pogłębić niektóry ważne wymiary modlitwy błagalnej do Boga.

Psalm ten ukazuje postać człowieka niewinnego, prześladowanego i otoczonego wrogami pragnącego jego śmierci. On zaś ucieka się do Boga w bolesnym użaleniu, które pełne wiary, w tajemniczy sposób zamienia się w uwielbienie. W jego modlitwie udręczenie chwili obecnej przeplata się z pocieszającym wspomnieniem przeszłości w bolesnym uświadomieniu sobie beznadziejnej sytuacji, która jednak nie wyrzeka się nadziei. Jego początkowe wołanie jest apelem skierowanym do Boga, który wydaje się być odległy, który nie odpowiada i wydaje się, że go opuścił:

"Boże mój Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
Boże mój. Wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
Wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju" (w. 2-3).

Pan milczy i ta cisza rozdziera duszę modlącego się, który nieprzerwanie woła, ale bez otrzymania odpowiedzi. Mijają dni i noce w niestrudzonym poszukiwaniu słowa i pomocy, która nie nadchodzi. Bóg wydaje się tak daleki, tak zapominający, tak nieobecny. Modlitwa wymaga słuchania i odpowiedzi, domaga się kontaktu, szuka więzi, która mogłaby podarować umocnienie i zbawienie. Lecz jeśli Bóg nie odpowiada, wołanie o pomoc zatraca się w próżni, a samotność staje się nie do zniesienia. Pomimo to modlący się w naszym psalmie aż trzy razy, w swoim wołaniu, w najwyższym akcie zaufania i wiary, nazywa Pana "moim" Bogiem. Mimo wszelkich pozorów psalmista nie może uwierzyć, że mogłaby zostać całkowicie zerwana więź z Panem; i prosząc Go o wyjaśnienie przyczyny domniemanego niezrozumiałego opuszczenia, stwierdza, że "jego" Bóg nie może go opuścić.

Jak wiadomo, początkowe wołanie psalmisty "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?", przywołane zostaje przez Ewangelistów Mateusza i Marka jako wołanie zanoszone przez Jezusa umierającego na krzyżu (por. Mt 27,46; Mc 15,34). Wyraża ono całe opuszczenie Mesjasza, Syna Bożego, który zmierza się z dramatem śmierci, rzeczywistością, która jest całkowicie w opozycji do Pana życia. Opuszczony przez prawie wszystkich swoich bliskich, którego zaparli się i zdradzili uczniowie, otoczony przez tych, którzy Go obrażają, Jezus znajduje się pod przytłaczającym ciężarem misji, która musi przejść drogę upokorzenia i unicestwienia. Z tego powodu woła do Ojca, a Jego cierpienie wyrażają ujmujące słowa psalmu. Ale Jego wołanie nie jest krzykiem rozpaczy, tak jak nie było nim wołanie psalmisty, który w swoim błaganiu przechodzi drogę udręczenia, która w końcu jednak zmienia się w perspektywę uwielbienia, w ufność Bożego zwycięstwa. A ponieważ w zwyczaju hebrajskim przytoczyć początek Psalmu oznacza odniesienie do całego poematu, to rozdzierająca serce modlitwa Jezusa, chociaż zawiera w sobie ładunek niewypowiedzianego cierpienia, otwiera się na pewność chwały. "Czyż nie było konieczne, aby Chrystus wycierpiał to wszystko, aby wejść do swojej chwały?", powie Zmartwychwstały do uczniów z Emmaus (Łk. 24,26). W swojej Męce, w posłuszeństwie Ojcu, Pan Jezus przechodzi przez opuszczenie i śmierć, aby osiągnąć życie i darować je wszystkim wierzącym.

Po tym początkowym błagalnym wołaniu w naszym psalmie 22, następuje - w bolesnej sprzeczności - wspomnienie przeszłości:
"Tobie zaufali nasi przodkowie,
zaufali, a Tyś ich uwolnił;
do Ciebie wołali i zostali zbawieni,
Tobie ufali i nie doznali wstydu". (w. 5-6).

Ten Bóg, który teraz Psalmiście wydaje się być tak dalekim, jest jednak Pan miłosiernym, i takiego Izrael zawsze doświadczał w swojej historii. Lud, do którego należy modlący się, był przedmiotem miłości Bożej i może świadczyć zawsze o Jego wierności. Zaczynając od Patriarchów, następnie w Egipcie oraz podczas długiego pielgrzymowania przez pustynię, w czasie pobytu w ziemi obiecanej w kontakcie z ludnością agresywną i wrogą, aż po ciemności wygnania, cała historia biblijna była historią wołania ludu o pomoc i zbawczych odpowiedzi ze strony Boga. Psalmista odwołuje się do niezachwianej wiary swoich ojców, którzy "zaufali" - aż trzy razy powtórzone jest to słowo - i nigdy nie zawiedli się. Teraz jednak wydaje się, jakoby ten łańcuch ufnych wezwań i Bożych odpowiedzi przerwał się. Sytuacja psalmisty jakby zaprzecza całej historii zbawienia, czyniąc jeszcze bardziej bolesną obecną rzeczywistość.

Ale Bóg nie może zaprzeczyć samemu sobie, i tak więc modlitwa na nowo opisuje bolesną sytuację modlącego się, aby nakłonić Pana do litości i do działania, tak jak to zawsze robił w przeszłości. Psalmista określa siebie jako "robaka, a nie człowieka, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu" " (w. 7), jest wyszydzany, (por. w. 8) i zraniony właśnie w swej wierze: "Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje" (w. 9). Pod szyderczymi ciosami ironii i pogardy, wydaje się jakby prześladowany utracił swoje ludzkie rysy, jak cierpiący Sługa Jahwe z Księgi Izajasza (por. Is 52,14; 53,2b-3). I jak sprawiedliwy uciemiężony z Księgi Mądrości (por. Mądr. 2,12-20), jak Jezus na Kalwarii (por. Mt 27,39-43), tak psalmista doświadcza zakwestionowania jego więzi ze swoim Panem, przez okrutne i sarkastyczne podkreślanie tego, co jest przyczyną jego cierpienia: milczenie Boga, Jego pozorna nieobecność. Pomimo tego Bóg był obecny w życiu modlącego się, z niezaprzeczalną bliskością i czułością. Psalmista przypomina to Panu:

"Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
Tobie mnie poruczono przed urodzeniem
Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki, (w. 10-11a).

Pan jest Bogiem życia, który sprawia, że dziecko się rodzi i jest przyjęte i On troszczy się o nie z czułością ojca. I tak, jak wcześniej wspomniana została wierność Boga w historii narodu, tak teraz modlący się przywołuje własną osobistą historię relacji z Panem, powracając do chwili szczególnie znaczącej, jaką jest początek życia. To tam, pomimo doświadczenie opuszczenia, Psalmista dostrzega obecność i miłość Bożą w tak radykalny sposób, że jest w stanie wyrazić to w wyznaniu pełnym wiary i jednocześnie budzącym nadzieję: "Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki" (w. 11b).

Błaganie staje się w tym momencie przejmującą modlitwą:
"Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko, a nie ma wspomożyciela" (w. 12). Jedyną bliskością, jakiej doświadcza Psalmista, która jednocześnie go napełnia lękiem, jest bliskość nieprzyjaciół. Modli się więc, aby Bóg był blisko niego i wspomógł go, bo nieprzyjaciele otaczają modlącego się, osaczają go, są jak rozjuszone byki, jak drapieżne lwy, które otwierają swoje paszcze, aby go pożreć (zob. ww. 13-14). Udręka zmienia postrzeganie niebezpieczeństwa, powiększając je. Przeciwnicy wydają się być nie do pokonania. Stali się jak niebezpieczne i drapieżne zwierzęta. Tymczasem Psalmista jest jak mały i bezbronny robak, bez jakiejkolwiek możliwości obrony. Te obrazy użyte w Psalmie służą także do tego, aby wyrazić to, że kiedy człowiek staje się brutalny i napada na swojego brata, zaczyna nad nim panować jakaś zwierzęca siła, wydaje się zatracać cechy ludzkie. Przemoc zawsze posiada w sobie coś zwierzęcego i jedynie zbawcza interwencja Boga może przywrócić człowiekowi jego człowieczeństwo.

Psalmista, który jest przedmiotem tak wielkiej agresji, wydaje się nie mieć drogi ratunku. Śmierć zaczyna obejmować panowanie nad nim:
"Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie kości moje [...] Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia [...] moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją tunikę" (ww. 15.16.19).

W tych dramatycznych obrazach, które odnajdujemy także w opisie Męki Chrystusa, opisana jest udręka skazanego ciała, niemożliwy do ugaszenia żar, który nęka umierającego. Znajduje on wyraz w prośbie Jezusa "Pragnę" (por. J 19,28) oraz w postawie prześladowców i żołnierzy, którzy pod krzyżem dzielą się szatami ofiary, którą uważają już za martwą (zob. Tm 27,35; Mk 15,24; Łk 23,34; J 19,23-24).

W sposób naglący powraca na nowo prośba o pomoc: "Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka, śpiesz mi na ratunek! [...] Wybaw mnie" (ww. 20. 22a). Jest to wołanie, które otwiera niebiosa, ponieważ jest to wyznanie wiary, pewność, która wychodzi poza wszelką wątpliwość, ciemność i opuszczenie. W taki sposób lament przekształca się i jego miejsce zajmuje modlitwa uwielbienia, której przedmiotem jest przyjęcie zbawienia: "Wysłuchaj mnie! Będę głosił imię Twoje swym braciom i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia" (ww. 22c-23). W taki sposób Psalm staje się dziękczynieniem. Na końcu staje się wielkim hymnem, który zaprasza do takiej modlitwy cały lud, wiernych Bogu, zgromadzenie liturgiczne, przyszłe pokolenia (por. ww. 24-32). Pan przyszedł z pomocą, zbawił ubogiego i ukazał mu swoje miłosierne oblicze. Śmierć i życie spotkały się w nierozłącznej tajemnicy. Życie zwyciężyło, Bóg zbawienia okazał się niepodzielnym Panem. Najdalsze zakątki ziemi celebrują Jego chwałę. Wszystkie narody ziemi oddają mu pokłon. Jest to zwycięstwo wiary, która może przekształcić śmierć w dar życia, przepaść cierpienia w źródło nadziei.

Umiłowani bracia i siostry! Psalm ten przywiódł nas na Golgotę, do stóp krzyża Jezusa, aby na nowo przeżyć Jego Mękę i dzielić płodną radość zmartwychwstania. Pozwólmy wiec, aby przeniknęło nas światło misterium paschalnego i tak, jak uczniowie z Emmaus, abyśmy nauczyli się rozróżniać rzeczywistość od pozorów, uznając drogę wywyższenia w uniżeniu i pełne ukazanie się życia w śmierci na krzyżu. I tak składając całą nasza ufność i nadzieję w Bogu Ojcu w każdej udręce będziemy zwracać się do Niego z wiarą, i nasze wołanie o pomoc zamieni się w kantyk uwielbienia.


Wyświetleń: 2256
 

Kalendarium

Najnowsze zdjęcia

Księga gości

  • Grazyna Ulikowska z domu Karamara: Szczęść Boże!!! Błogosławieństwa i mocy w głoszeniu słowa! Z łezką w oku przeglądam strony i wspominam swoją pierwszą oazę w Wierzchowie w 1974r., potem w Mszanie Górnej i Dursztynie. Moc słow i katecheza stały się dla mnie przewodnikiem w życiu. Jestem wdzięczna, że dane było mi uczestniczyć w tych wydarzeniach. Serdecznie pozdrawiam i życzę błogosławieństwa Bożego w pracy .
  • Faustyna : Najlepsza oazowa strona ! :) Oby tak dalej ! :) Pozdrawiam i życzę Błogosławieństwa Bożego !:)
  • Tomasz Budrewicz: Serdeczne pozdrowienia dla x. Zbyszka, Sióstr z Lipia i dla całej oazowej wspólnoty. Super strona! Tak trzymać:)
wpisz się

Facebook

Serwis wykorzystuje ciasteczka w celu ułatwienia korzystania z poszczególnych funkcji oraz w celu odbierania danych statystycznych o oglądalności, z których korzysta tylko redakcja serwisu. Użytkownik może wyłączyć w swojej przeglądarce internetowej opcję przyjmowania ciasteczek, co jednak może spowodować nieaktywność niektórych funkcji serwisu. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie "cookies", zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. x